Tydzień później...

- Hej, Stef, a ta? - Zapytałam przykładając do siebie koszulką z logo Take That, którą nabyłam za nie małe pieniądze w pobliskim sklepie z odzieżą.
- Super! - krzyknęła z entuzjazmem. - Ale laska, zbieraj się, bo potem będziemy musiały czekać chuj wie ile na wejście.
Tak, to ten dzień. Koncert! Od dwóch dni nie mogłam przestać o nim myśleć, a ostatniej nocy prawie nie spałam. Nie mogłam pozwolić, żeby ktoś zniszczył mi ten wspaniały dzień. Nawet nachalni rodzice.
Schodziłyśmy powoli na dół plotkując o tym i owym. Było miło dopóki nie usłyszałam rozmowy rodziców z wujkiem.
- Czy ty nie uważasz, że ta cała nowa przyjaciółka Kate jest dziwna? No zobacz jak ona się ubiera i w ogóle odzywa - mówiła zdesperowana rodzicielka.
Wujek spojrzał na nią pytająco jakby nie rozumiał o co chodzi.
- Dlaczego... dziwna? Miła dziewczyna, naprawdę.
- Miła?! Jak na mnie patrzy, to mi jakoś... słabo. Ona musi mieć cos wspólnego z jakąś sektą.
- Ale nie unoś się. Poza tym, to nie my wybieramy Kate przyjaciół. To jej sprawa. A z sektą przesadziłaś. Kto by się teraz tym przejmował.
- Jak to nie wybieramy jej przyjaciół?! - odezwał się zajęty czytaniem gazety ojciec. - Przecież trzeba wiedzieć z kim się dzieciak spotyka, dopóki jest na moim utrzymaniu.
- Ale Artur, to już nie dziecko. Jest pełnoletnia i sama może o sobie decydować - dzielnie bronił mnie i Stefani wujek.
- Gówniara mam nas słuchać! I ja jej dam! Spotykać się z jakąś tanią kurwą z zakrętu, która daje dupy na prawo i lewo! - wykrzyczała matka.
Tego już było za wiele. Kątem oka zobaczyłam smutną minę Stefani. Ona wiedziała, że źle robi, ale... musiała sobie jakoś radzić w tym okrutnym świecie.
Teraz nie mogłam stać i patrzeć na to jak Stef prawie płacze i jak rodzice ją poniżają. Szybko zeszłam ze schodów ciągnąc ją za sobą. Na mojej twarzy na pewno było widać złość. I wybuchłam:
- Co wy kurwa sobie myślicie?! Że wszystkich możecie tak sobie obrażać? Nawet ich nie znając. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że to, co przed chwilą powiedzieliście - tak, wy - spojrzałam na ojca i matkę - naprawdę może zranić? I nie tylko Stefani! Ale i mnie! I wiecie co? Nie chce takich rodziców jak wy. Zawsze mieliście mnie w dupie. Nie nawiedzę was! A Stefani to nie dziwka! To najwspanialsza osoba na świecie.
I wtedy spojrzałam na moją przyjaciółkę. Miała takie piękne, zielone oczy. Dlaczego ja tego wcześniej nie widziałam.
- I ja ją kocham! - wykrzyczałam i po prostu pocałowałam Stefani. - A teraz wychodzę i nie mam zamiaru wracać - rzekłam spokojniejszym tonem.
Stef przez chwilę - dosłownie - stała jak wryta i patrzyła na mnie. Potem podeszła do drzwi, a ja za nią. Trzasnęłam drzwiami, a za sobą słyszałam jeszcze wrzaski ojca, że mam wracać, bo mnie zabije i takie tam... Dlaczego on taki jest? Nigdy tak nie mówił. Źle się dzieje.
Bez słowa zmierzałyśmy w kierunku czekającej taksówki. Nagle Stefani załapała mnie swoją ciepłą ręką, obróciła w swoim kierunku i patrzyła mi w oczy. Nie wiem dlaczego, ale chciałam aby to się nie kończyło.
- Wiesz co? Nikt, nigdy nie był dla mnie taki dobry jak ty - powiedziała. - Dzięki tobie mam ochotę żyć. Ucieknijmy stąd. Bądźmy razem, proszę.
I sytuacja się powtórzyła. Pocałowałyśmy się! Nie czułam wstrętu. Mogło tak zostać.
Odsunęła się, spojrzała na mnie jeszcze raz, uśmiechnęła się, ja też i wsiadłyśmy do samochodu, aby pojechać na wymarzony koncert. Razem.
 
Na stadionie były już tłumy. Zdążyłyśmy przed samym otarciem. Nasze upragnione miejsca były przy barierkach, więc do biegu, gotowi, START! To było coś niesamowitego. Wszyscy biegli jak Indianie na pole bitwy. Nikogo nie obchodziło czyjeś zdrowie czy coś. Teraz liczyło się Take That. Ja i Stef ledwo przebiłyśmy się do barierek trzymając się za ręce. Patrzyłyśmy jak stadion zapełnia się do ostatniego miejsca, a płyta przepełniała się.
- Howard!
- Gary!
- Mark!
- Jason!
Wszyscy krzyczeli ich imiona. Ale my chyba najgłośniej i z największym sercem. Było mega duszno. A do tego wszyscy się tak kisili. Jak w puszce. Nie wierzyłam, że tam jestem i zaraz zobaczę Take That! Nagle zgasły lampy, cisza, szepty.
- Hej, zaraz się posikam ze szczęścia - powiedziała Stefani swoim przyjemnym głosem.
- Take That! Take That! Take That! - krzyczały fanki.
Cisza i BOOM. Pierwsze dźwięki "Never Forget"! Światła po kolei padały na twarzy moich mężczyzn. Wyglądałoby to tak zjawiskowo chociaż prosto. Normalnie nie do opisania. Nie wierzyłam. Moje marzenie właśnie się spełniało. Ale popłynęłam i zaczęłam śpiewać razem z chłopakami. Boże, jacy przystojniacy! Z każdym utworem przybywało szczęścia, niedowierzenia i... potu. Nadeszła połowa koncernu. Zaczęło mi się robić słabo. I nagle ciemność, nie ma nic...
 
Powili otworzyłam oczy. Było mi nie dobrze i bardzo bolała mnie głowa. Powili dochodziłam do siebie. Chyba leżałam na jakimś łóżku z brązowa pościelą, biały sufit... Mój brzuch. Nie wiedziałam co się stało. Głowę z trochę przymrużonymi oczami przekręciłam w bok. A tam co? MARK! GARY! HOWARD! I JASON! Chyba byłam w niebie. Umarłam. Znowu straciłam przytomność.

Mark Owen przyznał, że jego dzieci wolą słuchać One Direction, niż jego własnych utworów.
Dzieci uwielbiają muzykę  - rano włączają radio i tańczą wokół, więc muszę słuchać One Direction i Ellie Goulding.
Ona jest genialna, lubię ją. Florence And The Machine też. 
Mark, który ma trójkę dzieci - Elwooda, 6, Willow, 4, i 11-miesięczną Fox India  - z żoną Emmą Ferguson, pracował nad albumem w jego własnym studio.  I choć dzieci przychodziły go odwiedzać, gdy nagrywał The Art Of Doing Nothing, nie były zainteresowane jego muzyką. Po pięciu minutach były znudzone.
Przypominam, że najnowszy solowy album Marka został wydany 7 czerwca 2013r.
Jason Orange jest zdecydowanie najbardziej nieśmiałym członkiem Take That, ale nie wydawał się taki być, gdy nie dawno opuścił klub z długonogą brunetką.

Więcej zdjęć.
Piosenkarz i jego towarzyszka - niosąca drogą butelkę szampana ( £130, Dom Perignon) - wyszli z klubu Whisky Mist w Londynie. Byli pijani. Wędrowali po ulicach i głośno się śmiali. W pewnym momencie Jason nawet ją objął.
Jason (42 l.) nie jest obecnie z nikim związany. W ubiegłym roku rozstał się z  Catherine Tate. Byli parą kilka miesięcy, ale w końcu zaczęło się coś między nimi psuć i postanowili zostać przyjaciółmi. Wkrótce po rozstaniu z Jasonem Catherine zaczęła romansować z prezenterem telewizyjnym Adrianem Chilesem. 



Mark Owen pojawi się na festiwalu w Cotswolds. Legenda popu wystąpi w niedzielę, 31 sierpnia do 1 września imprezy.
Festiwal zapowiadany jako "ultimate music and foodie weekender" odbędzie się na farmie basisty Blur Alexa Jamesa obok Stow-on-the-Wold. 



Howard Donald bierze lekcje języka niemieckiego przed rolą do właśnie niemieckiej edycji "Got To Dance". Bardzo zaangażował się w nową pracę. Mark powiedział:
"On naprawdę robi to w języku niemieckim...  bierze lekcje, więc jego niemiecki, będzie niesamowity".
Życzmy mu powodzenia!

Gary z radością ogłasza swój powrót do X Factor w 2013r. Tym razem zasiądzie w jury z Sharon Osbourne!
To wspaniałe być trzeci rok w tym show. Ten rok zapowiada się być najlepszym ze wszystkich. Zwycięzca poprzedniej edycji James Arthur był twardym graczem. Mam nadzieję, że dzięki niemu przyciągniemy jeszcze bardziej autentycznych ludzi. 

Mark jest bardzo zajęty (i będzie), ponieważ promuje swój nowy album. Jak już zapewne wiecie ukaże się on 10 czerwca i będzie jego pierwszym solowym wydawnictwem od 2005r.  Mark ostatnio pojawił się w studio The Sun i wykonał utwory: "Stars", "Shine" i "Four Minute Warning".


Nazwa: I'd Wait for Life


Data wydania: 18 czerwca 2007r.
Album: Beautiful World
 Kompozytorzy: Take That
Producent: John Shanks
Czas: 4:34, 4:11 (Radio Edit)
 
Utwory:
 1. I'd Wait for Life (Radio Edit)
2. We all fall down (
Wcześniej nie publikowany utwór)
3. I'd Wait for Life (CD-ROM Video Clip) 


Gdyby nie głos Gary'ego, ta piosenka byłaby po prostu przeciętna. Zaczyna się spokojnie. Nie angażuje się w początek wiele instrumentów. Gary czaruje głosem, że można się wzruszyć. Po chwili dołącza przecudowny "chórek" i towarzyszy prowadzącemu, co dodaje utworowi więcej uroku i bardziej ciekawi. Następnie kolejne instrumenty. Daje to niesamowity efekt. Z każdą sekundą piosenka staje się piękniejsza i coraz bardziej przyciąga. Przez chwilę ma się wrażanie, że wnika się w wokalistę i razem z nim wszystko przeżywa. W pewnym momencie miałam ciarki na skórze.
Świetny jest też klip wyreżyserowany przez Seana de Sparengo. Chociaż prosty potrafi zainteresować. Miło się patrzy na Take That. Jest dużo wody... Gdzieś wyczytałam, że tonięcie każdego z TT symbolizuje 10 lat każdego z nich z dala od mediów. Są to ich szczęśliwe chwile. 
Dla ich następnego tak wspaniałego utworu I'd wait for life.

Mark Owen będzie elfem w małym epizodzie filmu Bożonarodzeniowego "Saving Santa" Martina Freemana do którego ma napisać piosenkę. Będzie to jego pierwsza duża rola.
Myślę, że zostanę jednym z tych, którzy czyszczą renifery - mówi.
Nie wiadome jest czy film będzie realizowany w tym roku, ale Mark nie krył entuzjazmu do udziału w filmie.
Powiedziałem, że napiszę piosenkę do tego filmu, jeśli w nim zagram, więc reżyser załatwił mi krótką partię głosową. To będzie świetne dla moich dzieci.
"Zespół Take That przygotuje kolejną płytę w przyszłym roku. Tak przynajmniej zapewnia jeden z członków formacji, Mark Owen.
- Planujemy w 2014 roku nagrać nowy album, jest więc na co czekać - wyjawił wokalista. 
Muzyk nie wie jednak jeszcze, czy w ramach promocji dzieła grupa wyruszy w przyszłym roku w trasę koncertową. - Zobaczmy, jak szybko nam pójdzie sesja - tłumaczy.
Dorobek Anglików zamyka zestaw "Progressed" z czerwca 2011 roku, stanowiący poszerzoną o dodatkowy materiał reedycję szóstego studyjnego dzieła grupy "Progress" z 2010 roku." - źródło: wp.pl
 

W czerwcu ukaże się solowy longplay Owena, "The Art of Doing Nothing".