Nazwa: I'd Wait for Life


Data wydania: 18 czerwca 2007r.
Album: Beautiful World
 Kompozytorzy: Take That
Producent: John Shanks
Czas: 4:34, 4:11 (Radio Edit)
 
Utwory:
 1. I'd Wait for Life (Radio Edit)
2. We all fall down (
Wcześniej nie publikowany utwór)
3. I'd Wait for Life (CD-ROM Video Clip) 


Gdyby nie głos Gary'ego, ta piosenka byłaby po prostu przeciętna. Zaczyna się spokojnie. Nie angażuje się w początek wiele instrumentów. Gary czaruje głosem, że można się wzruszyć. Po chwili dołącza przecudowny "chórek" i towarzyszy prowadzącemu, co dodaje utworowi więcej uroku i bardziej ciekawi. Następnie kolejne instrumenty. Daje to niesamowity efekt. Z każdą sekundą piosenka staje się piękniejsza i coraz bardziej przyciąga. Przez chwilę ma się wrażanie, że wnika się w wokalistę i razem z nim wszystko przeżywa. W pewnym momencie miałam ciarki na skórze.
Świetny jest też klip wyreżyserowany przez Seana de Sparengo. Chociaż prosty potrafi zainteresować. Miło się patrzy na Take That. Jest dużo wody... Gdzieś wyczytałam, że tonięcie każdego z TT symbolizuje 10 lat każdego z nich z dala od mediów. Są to ich szczęśliwe chwile. 
Dla ich następnego tak wspaniałego utworu I'd wait for life.

Mark Owen będzie elfem w małym epizodzie filmu Bożonarodzeniowego "Saving Santa" Martina Freemana do którego ma napisać piosenkę. Będzie to jego pierwsza duża rola.
Myślę, że zostanę jednym z tych, którzy czyszczą renifery - mówi.
Nie wiadome jest czy film będzie realizowany w tym roku, ale Mark nie krył entuzjazmu do udziału w filmie.
Powiedziałem, że napiszę piosenkę do tego filmu, jeśli w nim zagram, więc reżyser załatwił mi krótką partię głosową. To będzie świetne dla moich dzieci.
"Zespół Take That przygotuje kolejną płytę w przyszłym roku. Tak przynajmniej zapewnia jeden z członków formacji, Mark Owen.
- Planujemy w 2014 roku nagrać nowy album, jest więc na co czekać - wyjawił wokalista. 
Muzyk nie wie jednak jeszcze, czy w ramach promocji dzieła grupa wyruszy w przyszłym roku w trasę koncertową. - Zobaczmy, jak szybko nam pójdzie sesja - tłumaczy.
Dorobek Anglików zamyka zestaw "Progressed" z czerwca 2011 roku, stanowiący poszerzoną o dodatkowy materiał reedycję szóstego studyjnego dzieła grupy "Progress" z 2010 roku." - źródło: wp.pl
 

W czerwcu ukaże się solowy longplay Owena, "The Art of Doing Nothing".
Dokładnie rok temu założyłam tego bloga. Poświęciłam go w całości Take That. Czy teraz tego żałuję? Oczywiście, że nie. Może to miejsce nie spełniło do końca moich zamierzeń, ale na pewno zrobiło o wiele więcej. Nie przygotowałam z tej okazji żadnych atrakcji, bo po co? Wystarczy mi to, że jest ten blog, że dzięki niemu odkryłam co mnie kręci, poznałam wielu wspaniałych ludzi. Kiedy czytam Wasze komentarze myślę sobie:
- Kurde, ale mam zajebistych czytelników! Kocham ich!
I to nie są puste słowa, bo naprawdę tak jest. Dziękuję Wam, że jesteście. Miejmy nadzieje, że Tylko Take That pociągnie jak najdłużej.


Przez te wszystkie dni od założenia bloga napisałam 230 postów, przy których pojawiło się ponad 800 komentarzy, które pochodzą od 99 obserwatorów i wielu anonimowych czytelników. Nabiliście ponad 28 000 wejść. 1500 wyświetleń ma najpopularniejszy wpis. Niedawno założona strona na Facebooku ma 27 polubień (+1 od fanki, która nie ma FB, ale prosi, żebym ją wliczała).

Kiedy się obudziłam nikogo nie było już w domu. Wujek pewnie wyszedł do pracy. Zostałam sam na sam z moim nowym nabytkiem - biletami na Take That. Świetnie, że pójdę na ten koncert ze Stefani. Okazało się, że jest całkiem spoko laską. Dobrze nam się rozmawia i nigdy nie brakuje nam tematów. 
- To chyba najwsapnailsze wakacje jakie kiedykolwiek miałam. - Wyszeptałam i zwlokłam się z łóżka.
Była już 9. Ten czas tak szybko pędzi, jeszcze trzeba się ubrać, uczesać i umyć. 
Z dołu dobiegał dźwięk telefonu, więc pobiegłam odebrać.
- Halo?
- Ave Katherino! Szykuj się, bo zaraz do ciebie wpadnę. - Rozłączyła się.
Szalona dziewczyna. Nie dała mi nawet dojść do głosu. Szybko poszłam się przygotować, bo przecież nie mogła mnie zobaczyć w takim stanie. 

Jeszcze tylko spódnica. Gotowe!
Ktoś zapukał do drzwi. Wiadomo, Stef. Przywitałyśmy się normalnie, gdyż po co całować się po tysiąc razy w jeden i drugi polik? To ohydne!
- Co porabiasz? - Od razy zapytała Stefani. 
- Chciałam jeszcze zjeść śniadanie, więc chodź. 
- O, to dobrze. Jeszcze nic nie jadłam. Jakoś... nie miałam ochoty. Poratujesz? - Uśmiechnęła się i otworzyła lodówkę. 
- No pewnie! 
Wyjęła szklankę i wlała sobie sok. Dobrze, że nie musiałam się bawić w gospodynię. 
- Kanapkę? - Zapytałam.
- A daj. I tak jestem gruba. - Roześmiałyśmy się.
Nasza rozmowa przy stole kręciła się wokół Marka, Gary'ego, Howarda, Jasona i Robbie'ego. Zachowywałyśmy się jak niedojrzałe nastolatki, ale za to między nami wytwarzała się coraz większa więź. Miałam wrażenie, że rozumiemy się bez słów.
- Wiesz... Dobrze, że wtedy o mało co nie zginęłaś. - Nagle powiedziała Stefani. - Bo... inaczej nigdy byśmy się nie spotkały.
- Nigdy nie zapomnę twoich słów: już więcej nie będę ryzykować, żeby uratować jakąś fajtłapę. - Zaśmiałam się.
- No bo nie będę. - Wybuchłyśmy śmiechem. - Hmm... - Stef spojrzała na mnie. -  Chcesz coś zobaczyć? - Zapytała.
- Co? 
- No ale chcesz? - Ponowiła pytanie. 
- Boje się, ale dobra. 
Stefani wstała i podciągnęła jaskrawo pomarańczową spódniczkę do góry.
- Co ty robisz?! - Krzyknęłam. 
- Zamknij się. - Odpowiedziała, spoglądając na mnie złowrogim wzrokiem. - Zobacz. - Złagodniała. 
- Haha, jesteś pojebana! 
- To był totalny spontan. - Szeroko się uśmiechała. 
- Nie wierze... tatuaż z logiem Take Tha na tyłku! - Otwierałam szeroko oczy nie dowierzając.  
- Bardzo mi się podoba. Nie żałuję. 
Wtedy przez myśl przeszło mi aby też sobie taki zrobić. Ale to decyzja wymagająca dłuższego zastanowienia. 
Czas mijał nam bardzo dobrze, ale niestety szybko. Stef nagle oznajmiła, że musi już iśc, bo ma jakąs sprawe do załatwienia. Szkoda, że mnie już zostawiała. Kiedy poszłam odprowadzić ją do drzwi stanęłam jak wryta. 
- Co to za ludzie? - Zapytała wtedy Stef.
- Moi rodzice. - Powiedziałam zawstydzona. 
- OK, to ja już pójdę... Narka. - Uciekła zakłopotana. 
No i co to miało znaczyć? Czy jak mi się wszystko układ to coś lub ktoś musi to zniszczyć? Jak oni się tu w ogóle dostali? 
- Witaj, kochanie. Nie wpuścisz nas? - Powiedziała mama. 
Obok niej stał mój ojciec. Już nie taki jak kiedyś. Gorszy. 
Otworzyłam drzwi szerzej i bez słowa, gestem zaprosiłam ich do środka. 
- Postanowiliśmy cię odwiedzić. Zobaczyć jak ci się mieszka. Widzę luksusy. - Mówiła matka rozglądając się. Usiadła na fotelu. 
Myślałam, że zaraz wybuchne płaczem. Chciałam stamtąd jak najszybciej uciec. 
- Po co tu przyjechaliście?
- A co, nie cieszysz się, że starzy cię odwiedzili. - Odezwał się tatuś. 
- Nam też należą się wakacje, hmm? - Oparła matka spoglądają na mnie z uśmiechem.

- ~ -

Do tego opowiadania wplatam trochę rzeczywistości. Jakiej i z kim to ta osoba już wie. Pozdrawiam ;)







Dziś ma premierę pierwszy singiel Marka Owena "Stars" z jego czwartej solowej płyty pt: "The Art Of Doing Nothing". Miłego słuchania!



Jeśli chcesz zobaczyć więcej zdjęć, zajrzyj do galerii.

Witajcie!
Z racji tego, że w poprzedniej księdze gości nie wszystkie wpisy się dodawały założyłam nową. Myślę, że teraz nie będzie problemu. Zachęcam do wpisywania się :D

http://www.ksiega-gosci.com/Tylko_Take_That_ksiega,1192.html


P.S. Było pytanie kiedy kolejny rozdział opowiadania. Otóż, jak się postaram to jeszcze w tym tygodniu. Jęsli macie jeszcze jakieś pytania to zapraszam: http://ask.fm/SweetLittleKath.

Howard Donald z radością ogłosił, że on będzie sędzią w nowej niemieckiej wersji "Got To Dance". Zasiądzie obok Paliny Rojinski i Nikeata Thompsona. Powiedział, że poziom jest bardzo wysoki.

Got To Dance, prowadzony przez Johanne Klum, będzie emitowany co tydzień w czwartki o 20:15 na ProSieben.

Czyli Howard jest u naszych sąsiadów! Ciekawe co będzie z obiecanym nowym albumem Take That jak wszyscy mają inne zajęcia. Pozostaje z niecierpliwością czekać i życzyć nowemu sędziemu ogromnego  zadowolenia z uczestników (i może zachwycenia się  polskimi przy okazji XD).

Dziś, 28 kwietnia, swoje 45 urodziny świętuje Howard Donald. Ojciec dwóch córeczek, członek Take That, piosenkarz, DJ, tancerz, tekściarz, perkusista, pianista, producent muzyczny. Życzmy mu wszystkiego, co najlepsze! Obecnie na stronce na FB dodaje różne ciekawostki na jego temat, więc zapraszam.

Zastanawiałam się nad filmikiem urodzinowym dla niego od polskich fanów. Chciałam zrobić coś, co robią inne fanki, innych zespołów i wykonawców, ale w tym przypadku raczej by to nie wypaliło. Jest nas zbyt mało! Lajków na FB jest tylko 23. Trudno. Pozostaje czekać aż ujawni się więcej fanów Take That. Może za rok... ;)